Kilka dni temu media społecznościowe obiegła informacja o wielkim sumie, złowionym w jeziorku na Gocławiu. Sum był w okresie ochronnym...
Tuż przed końcem maja - wybuchła wielka awantura o... rybę na Pradze-Południe. Otóż z jeziorka nad Balatonem, na Gocławiu, wyłowiony został wielki sum liczący około 173 centymetrów. Zgodnie z doniesieniami medialnymi: ryba była w okresie ochronnym do 31 maja, ale "odjechała" spakowana do bagażnika.
Teraz policjanci z Komendy Rejonowej na Pradze zatrzymali mężczyznę, który "najprawdopodobniej" ma bezpośredni związek z wydobyciem suma z wody. 57-latek został ustalony i zatrzymany przez kryminalnych wczoraj, niedługo po uzyskaniu informacji medialnych na temat incydentu, do którego doszło kilka dni wcześniej. Mężczyzna to obywatel Ukrainy.
Aktualnie policjanci z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego dokładnie wyjaśniają wszystkie okoliczności tego zdarzenia, gromadzą materiał dowodowy, na podstawie którego zostaną podjęte dalsze decyzje procesowe.
Zobacz także:
Zobacz także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie bronię tych ludzi,ale myślę,że mogli nie mieć świadomości, że robią coś niezgodnie z przepisami czy etyką ( tu kwestia mentalności, o czym dalej), bo robili to w miejscu, gdzie inni też łowili i w biały dzień, i nikt nie reagował. Bardziej zbulwersował mnie brak reakcji otoczenia. Wystarczyłaby reakcja obserwatorów, by to zatrzymać, pewnie zwykła rozmowa, wytłumaczenie. Poniósł karę dużo poważniejszą w skutkach od ludzi, którzy świadomie krzywdzą zwierzęta, okaleczaja itp., a a dostają zawiasy czy prace społeczne. Ludzie bulwersują się, bo to chodziło o tą rybę, atrakcję( choć miasto nie zabezpieczyło jej formalnie, czyli poza okresem ochronnym każdy by mogł ją złowic i zabić bez konsekwencji) i że zrobili to Ukraińcy. Co do wzburzenia o znęcanie się, oczywiście, że nie powinno się tak traktować ryb, ale jeszcze z 10 lat temu temu w Polsce niestety uznawano za normę np. trzymanie żywych karpi w workach, gdzie się ewidentnie dusiły i nikt nie reagował, jeszcze wyśmiewano obrońców praw zwierząt. To samo kupowanie żywych karpi i zabijanie przez amatorów w domu (czy aby na pewno w humanitarny sposób?).Nadal fotki ze złowionymi wielkimi rybami są powszechne, czyli niestety w normą jest o uprzedmiotowianie ryb. Wędkowanie nadal traktowane jest jako hobby , choć wiąże się czesto z zabijaniem i robią to też amatorzy ( czy zawsze tak sprawnie je zabijaja?)nie wspomnę o legalnym łowieniem w sieci, gdzie można się domyślać jak ryby umierają). Więc to powszechne zbulwersowanie nie jest z powodu złamania przepisów i cierpienia ryby,ale dlatego, zrobił to Ukrainiec ( przy przyzwoleniu gapiów)i dotyczyło to lokalnej atrakcji
Nie bronię tych ludzi,ale myślę,że mogli nie mieć świadomości, że robią coś niezgodnie z przepisami czy etyką ( tu kwestia mentalności, o czym dalej), bo robili to w miejscu, gdzie inni też łowili i w biały dzień, i nikt nie reagował. Bardziej zbulwersował mnie brak reakcji otoczenia. Wystarczyłaby reakcja obserwatorów, by to zatrzymać, pewnie zwykła rozmowa, wytłumaczenie. Poniósł karę dużo poważniejszą w skutkach od ludzi, którzy świadomie krzywdzą zwierzęta, okaleczaja itp., a a dostają zawiasy czy prace społeczne. Ludzie bulwersują się, bo to chodziło o tą rybę, atrakcję( choć miasto nie zabezpieczyło jej formalnie, czyli poza okresem ochronnym każdy by mogł ją złowic i zabić bez konsekwencji) i że zrobili to Ukraińcy. Co do wzburzenia o znęcanie się, oczywiście, że nie powinno się tak traktować ryb, ale jeszcze z 10 lat temu temu w Polsce niestety uznawano za normę np. trzymanie żywych karpi w workach, gdzie się ewidentnie dusiły i nikt nie reagował, jeszcze wyśmiewano obrońców praw zwierząt. To samo kupowanie żywych karpi i zabijanie przez amatorów w domu (czy aby na pewno w humanitarny sposób?).Nadal fotki ze złowionymi wielkimi rybami są powszechne, czyli niestety w normą jest o uprzedmiotowianie ryb. Wędkowanie nadal traktowane jest jako hobby , choć wiąże się czesto z zabijaniem i robią to też amatorzy ( czy zawsze tak sprawnie je zabijaja?)nie wspomnę o legalnym łowieniem w sieci, gdzie można się domyślać jak ryby umierają). Więc to powszechne zbulwersowanie nie jest z powodu złamania przepisów i cierpienia ryby,ale dlatego, zrobił to Ukrainiec ( przy przyzwoleniu gapiów)i dotyczyło to lokalnej atrakcji