Nieprzyjemna "przygoda" spotkała małą mieszkankę na Pradze-Południe, której rodzice nie zorientowali się, że basen był zamknięty.
Tuż po godzinie 7 rano, we środę 6 maja, strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego zauważyli pod basenem na Osowskiej na Pradze-Południe małą, zagubioną dziewczynkę. Zapłakane dziecko rozglądało się bezradnie na lewo i prawo. Gdy strażniczka i strażnik podjęli rozmowę, okazało się, że dziewczynka miała poczekać w Ognisku Pracy Pozaszkolnej „Jordanek” na zajęcia z pływania, które miały rozpocząć się o 12.
Niestety rodzice, którzy przywieźli córkę na basen, wysadzając ją pod „Jordankiem” nie zauważyli, że tego dnia ośrodek był zamknięty. Zaskoczona dziewczynka nie znała numeru do rodziców i nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Przestraszona stanęła na ulicy i zaczęła płakać. Strażnicy uspokoili dziecko, że wspólnie na pewno rozwiążą ten problem.
W ramach poszukiwań kontaktu do rodziców, poprosili by dziecko pokazało zawartość plecaka. Co prawda nie było tam numeru do mamy i taty, ale była… pluszowa foczka. Towarzystwo foczki i strażników uspokoiło dziewczynkę. O ustalenie kontaktu do rodziców, poproszono policję. Czas oczekiwania na policyjny patrol upłynął na rozmowach z foczką, która okazała się bardzo dobrze znać uczucia dziewczynki... Policjanci poinformowali, że ustalą miejsce przebywania rodziców i przekażą im 9-latkę.
Zobacz także:
Zobacz także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze