Pomóżmy panu Józefowi. Potrzebne wsparcie dla "mieszkańca" Parku Skaryszewskiego

Opieka społeczna, Pomóżmy Józefowi Potrzebne wsparcie mieszkańca Parku Skaryszewskiego - zdjęcie, fotografia
18/04/2017 11:35

- Gdyby ktoś chciał pomóc, podzielić się z panem Józefem ciepłą herbatą, jedzeniem, ciepłymi ubraniami, starym parasolem, a najlepiej jakimś zadaszeniem np. stary namiot. Znam go od dłuższego czasu, to dobry człowiek, nie pije, wdzięczny za każdą pomoc. Nie może nawet iść pod most, ponieważ nie raz już został tam pobity. Straż miejska przegania z przystanku i klatki schodowej więc leży i moknie. Niestety ma wciąż padać... - apeluje pan Mariusz. Dzięki niemu poznajemy też historię pana Józefa, który od jakiegoś (dłuższego już) czasu przebywa w Parku Skaryszewskim. 

" Próbowałem temu Panu pomóc, skutecznie pomóc, jesienią zeszłego roku. To był już chyba listopad, przez 48 godzin leżał w deszczu w Parku Skaryszewskim. Był tak zziębnięty, że nie mógł nawet wstać. Najpierw poszukałem pomocy w Opiece Społecznej, szybko zjawił się wolontariusz, za którego pośrednictwem rozpoczęto poszukiwania w schroniskach. Była Straż Miejska, Policja, Pogotowie - wszyscy podeszli do sprawy z wielką niechęcią i robili wszystko, żeby ze sprawy się wymigać. Najbardziej chamski był lekarz.

Policja próbowała z Pana Józefa zrobić pijaka, tylko po to żeby nie mógł trafić do schroniska. Pan Józef twierdził że nie pił. Zażądałem "dmuchania w balonik", wyszło na nasze, rzeczywiście był trzeźwy. Słyszałem od dwóch bezdomnych, że Straż Miejska takich ludzi bije. Zabiera niby, że odwiozą do schroniska, a następnie z pogróżkami wyrzuca z samochodu dwie przecznice dalej. Przy każdej ze służb musiałem wręcz pilnować, żeby temu biednemu człowiekowi nie zrobiono jeszcze większej krzywdy. Paranoją było to, że lekarza musiałem wręcz zmusić, żeby napisał na zaświadczeniu, że jest zdrowy, ponieważ tylko wtedy mógł trafić do schroniska. Gdyby wspomniał coś o problemach ze stopami, po opatrzeniu w szpitalu wyrzucono by go z powrotem na ulicę.

Po prawie 5 godzinach (cały czas padał deszcz, a Pan Józef się trząsł - dowoziłem gorącą herbatę i okrywałem płachtą nrc, którą dostał od pogotowia) znaleziono jedno wolne miejsce, gdzieś pod Tarczynem. Wtedy Straż Miejska, musiała czekać na wypisanie delegacji, żeby mogli p. Józefa zawieźć do schroniska (wolontariusz już wtedy się zwinął, bo sprawa niby załatwiona). Niewiarygodne, było dla mnie gdy wręcz szczuto p. Józefa, że jeśli nie dojdzie o własnych siłach do samochodu (takiej więźniarki), to nie zostanie zabrany, bo łóżko znaleźli na piętrze i trzeba tam móc wejść po drabinie. Wyobraźcie sobie, scena jak z obozu koncentracyjnego czy więzienia UB ! Musiałem wręcz zagrzewać Pana Józefa, żeby dał radę wstać i dojść te kilka kroków do więźniarki ... Pan Józef doszedł - był dla mnie bohaterem. Byłem przy nim do końca. Jak zamknęły się drzwi odetchnąłem, ów ocaliłem człowieka - tak pomyślałem. W nocy temperatura spadła na minus. Zamarzłby, był przecież cały zmoczony. Po dwóch tygodniach dziwny telefon, dzwoni Pan Józef (poprosił o połączenie ze mną wtedy gdy pracował uprzątając śmieci z Żabce). Podobno po 2-3 dniach pobytu w schronisku kazano mu opuścić to miejsce. Wyszedł jak stał, w swetrze. Nie chodziło o alkohol, to był prawdopodobnie układ zamknięty z jakąś hierarchią, a on był obcy, w dowodzie ma że jest ze Śląska, powiedzieli mu, że niech jedzie sobie na Śląsk.

Pan Józef wrócił na Kamionek, zorganizował sobie jakoś wózek, ciepłe ubrania. Zniknął. Spotkałem go dopiero kilka tygodni temu. Na ławce na skarpie, w słoneczne dni tam siedział. Wietrzył stopę, palce chyba o krok od gangreny, ale mówił że był w szpitalu na opatrunku i niby wyleczył. Czasem znika na kilka dni, wtedy jest na ławce na Błoniach Kamionkowskich, blisko Orlika.

Podejrzewam, że w nocy pracuje grzebiąc po śmietnikach. Żyje za sprzedany złom, butelki i sprzątanie. Pochodzi ze Śląska, kiedyś był górnikiem, później, zajął się budowlanką. Podobno miał własną firmę, ale wspólnik go oszukał i uciekł z pieniędzmi. Dopóki mógł pracował na budowach, później zdrowie (nogi) już nie pozwoliło. Nigdy nie czułem od niego alkoholu, twarz spuchnięta, nie raz został pobity i okradziony. To prosty i szczery człowiek, ciężko doświadczony przez los. Mówił, że już nie raz prosił Boga o koniec, ale Bóg nie chce go zabrać, juz tylu jego znajomych bezdomnych umarło, a on wciąż żyje. Gdyby ktoś chciał się zaangażować i byłby bardziej skuteczny w pomocy ode mnie, wiem, że można ocalić człowieka...kto wie, może to my kiedyś będziemy w takiej sytuacji..."

Mieszkańcy Kamionka wykazują się empatią i pomagają jak mogą. Pan Józef dostał już buty, jedzenie i kilka innych niezbędnych rzeczy. Dlaczego nie pójdzie do schorniska? Jak opisuje jedna z mieszkanek "On nie boi się warunków, czy obowiązków które tam trzeba wykonywać - on się boi że te leczenie nóg będzie długo trwało i że to nie pozwoli na powrót do pracy a, ośrodek trzeba opłacać co miesiąc.."

 

 

 

Foto: FB/Mariusz Klarecki

Pomóżmy panu Józefowi. Potrzebne wsparcie dla "mieszkańca" Parku Skaryszewskiego komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ipragapoludnie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

MPG MEDIA SP z o o z siedzibą w Warszawa 02-761, Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"