Przekleństwo Saskiej Kępy? Plaga bezmyślności? Nie tylko "bezpośrednia trucizna" jest problemem. Na Pradze-Południe mieszkańcy dyskutują!
Wcześniej informowaliśmy o tym, że trwa rozbudowa G City Promenady w Warszawie. Pisaliśmy również o dzielnicowych, którzy pomogli seniorce w potrzebie, a także na temat kolejnego sukcesu południowo-praskich funkcjonariuszy.
Robi się coraz cieplej. Na razie - na całe szczęście - nie widzieliśmy żadnych donosów, jeśli chodzi o podtruwanie psów z premedytacją, ani o trutce na szczury rozsypanej nieostrożnie gdzie popadnie. I mamy nadzieję, że czegoś takiego nie uświadczymy w tym roku. Jednakże: pewien problem nadal jest, no i narzekają na niego głównie mieszkańcy Saskiej Kępy.
Otóż... z dobrych intencji i braku rozsądku, też mogą wynikać kłopoty - i to całkiem poważne, jeśli chodzi o zdrowie naszych pupilów. Na jednej z grup lokalnych na Facebooku podniesiono głosy o tym, iż w miarę poprawiania się pogody... na trawnikach można znaleźć coraz więcej rozrzuconego jedzenia. A, jak wiadomo, ludzie nie zawsze myślą, o tym, że "byle co" nie będzie tylko spragnionych czworonogów sycić.
Może je doprowadzić do zatrucia pokarmowego i innych konsekwencji zdrowotnych, których dałoby się uniknąć, gdyby nie to, że zamiast tam gdzie trzeba, ktoś wyrzucił to "byle co" w przestrzeni otwartej. Co - zresztą - można też zaliczyć do zaśmiecania.
To z kolei powoduje jeszcze inne następstwa: po pierwsze, plagi szczurów. Po drugie: wzmożoną obecność dzików.
Z tego, co się orientujemy, podobne problemy zauważono już na Mokotowie i w Rembertowie - a to dopiero połowa maja.
Zobacz także:
Zobacz także:
Zobacz także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze